Gdy aktor w telenoweli nie sprawdza się - to scenarzysta go uśmierca lub wysyła w długą podróż tam, skąd nie ma powrotu. Pani Helenka - jej poglądy, opinie, osobisty ogląd świata - nie spodobała się nowym szefom "Przekroju".
Mamy do wyboru: uśmiercić ją, na przykład z pomocą komplikacji pogrypowych - lub wysłać za granicę.
Niech Czytelnicy, którzy ją polubili, sami wybiorą, co wolą.
A w jesiennym dniu 22 października, i w znaczącym roku 2000, pani Helenka spakuje małą walizkę (niewiele miała, niewiele weźmie w podróż do niebytu) - i pożegna się z Państwem, choć tylko sieciowo.
Na papierowych łamach już nie ma dla niej miejsca.
Do widzenia, pani Helenko...
Dorota T.
|