dedykacja
recenzje
opinie
wywiady
komentarze
listy czytelników
Dorota Terakowska - strona główna ONO


Listy Czytelników




Peter Gabriel, "Passion", utwór 12. Widac wtedy te werande, slychac te odglosy, którymi przemawia pole, las. Dokladnie tak, jak Pani pisze, w jeziorze odbija sie zielen drzew, blekit nieba, biel chmur. I wydaje sie, ze drapie w gardle i oczy sie poca przez Gabriela. Ale to przez Pania. Pani jest bezlitosna. Pani pisze w ten sposób, zeby bolalo, zeby rwalo na strzepy gdzies w srodku. Znajduje w "Ono" watki z wczesniejszych Pani powiesci, glównie "Aniolów" i "Poczwarki": cien-swiatlo, dobro-zlo, zlo nie zawsze zle, cien nie zawsze ciemny, ich obopólna zaleznosc, konsumpcyjny stosunek do zycia. Najwazniejszy wydaje mi sie jednak Pani glos - glos pisarki, ze zycie mamy tylko jedno. Jaki banal, kurcze. A jednak patrzac dookola widze, ze malo kto o tym na co dzien pamieta. Ciagle zyjemy tak, jakby to zycie naprawde mialo zaczac sie od jutra i trwac bez ustanku. Wytoczyla Pani dzialo, które nie wiadomo, czy wypali. Bo w tej ksiazce jest tyle waznych rzeczy, ale ci, którzy powinni je przeczytac, w ogóle ksiazek nie czytaja (albo nie takie), a ci, co czytaja, wiedza o wiekszosci z nich. Moja juz w tym glowa ( i innych bibliotekarek), zeby dac ja komus do reki i powiedziec: tym razem nie Steel, ale Terakowska, zobaczysz cos, czego do tej pory nie widzialas...

Tyle tam spostrzezen w tej Pani ksiazce: dobrych, madrych, swojskich. Do tej pory tak sie czulo, a Pani to ubrala w slowa, przypomniala cos z dziecinstwa. Z usmiechem sie przeczytalo, ze Pani tez uwielbia czytac przy jedzeniu, ze Jan do mnie podobny - telewizora nie ma, ksiazki uwielbia; wstazek przy kwiatach nie lubie, same sa piekniejsze, kasztany schna na parapecie, a fizjologia cierpienia - tak, tak...

Dziekuje, BARDZO mi sie podobala

Izka Tumas



Kursor mi tu miga, a ja chyba nie mam slów. Genialna ksiazka. Ale co to za slowa? To jest chyba troche tak jak z moim czytaniem poezji. Nie umiem o tym mówic, umiem tylko czytac. Zabrzmi egzaltowanie, ale chce mi sie zyc jak to czytam. Niby wszystko w tej ksiazce znajome, niby nic nowego, niby zadnych odkryc, ale tak mi ona bardzo porzadkuje obraz. Tak mi wyraznie mówi, tak kaze patrzec i sluchac. Do tej pory niby wiedzialam, dlaczego lubie swoje zycie. Teraz wiem juz bardzo konkretnie: lubie bo zdarza mi sie cud i zal mi baranka. Jak to dobrze. Jak to bardzo dobrze. I wiem, ze nie tylko mnie tego baranka zal.

W ogóle fenomenalnie napisana. Cudowne sa te - nie wiem jak to fachowo nazwac - te wtracenia, choc nie wtracenia, bo to przeciez tak plynnie przechodzi... wiec ta struktura, to zatrzymanie w trakcie i rozwijanie zatrzymanego zdania, np. Teresa do Ewy: "ja w twoim wieku!" i tutaj to, co mysli Teresa, ten powrót, te rózne warstwy, tyle przenikania; no, genialne. I wiesz co jeszcze? Niesamowite - zwazywszy kontekst - ze oni wszyscy daja sie lubic. Nie ma tam nikogo, kogo sie nie lubi. Najwieksza sympatie mam dla kapeluszowej babci Ireny, ale kazdy jest polubiony w jakims sensie, bo zrozumialy.

Genialna ksiazka. Z pewnoscia przeczytam ja jeszcze nie raz. Dzieki Ci, Dorota.

Kinga W.



Pani Doroto Najdrozsza!
Nie potrafie nic napisac. Wczoraj kupilam "ONO" przeczytalam w nocy i nie moge sie pozbierac. Ania Jopek spiewa "zatrzymaj swiat ,ja wysiadam" i ja chyba tez. Moja przyjaciólka kilka lat temu zostala zgwalcona, powiedziala mi o tym po kilku miesiacach, gdy sluchalysy jednej z piosenek ONA...wtedy moglysmy tylko ryczec, dzis jak czytalam w nocy te ksiazke "tylko" mna telepalo. Przypomnialo mi sie WSZYSTKO! Przeraza mnie to jak ciezko wyplatac sie z rodziny, jak ta moze sprowadzic na dno. Zylam w przekonaniu, ze w 1/10% rozumiem ten swiat, teraz sie pozbylam jakichkolwiek skrupulów, nic nie rozumiem.
Zadne slowa tu nie oddadza tego co czuje, nie poszlam dzis na uczelnie, lezalam pól dnia pod kocem i nie mam sily. Musze jutro znalezc na wydziale moja profesor, pania Dannute S., moze Ona mi powie co mam z tymi emocjami zrobic, bo ja nie wiem.

Ania Musialik



Witam !
tak to jest, ze kiedy przeczytam ksiazke, której forma albo tersc (albo jedno i drugie jak w przypadku Pani ksiazek) mnie zachwyci, zaskoczy to pózniej przez jakis czas dosc czesto wspominam czytane tam tresci.. dzis np. przypomnialo mi sie, co powiedziala Ewie pisarka z Krakowa o ksiazkach.. , ze nie ma w nich odpowiedzi. Ksiazki pomagaja stawiac nam pytania. To chyba jest sukces, jesli po przeczytaniu ksiazki cos w nas pozostanie.. jesli wzbudzi pozytywne lub negatywne odczucia. Jesli zmusi do myslenia. Dzis po raz kolejny równiez zastanawialam sie nad tym ostatnim rozdzialem. Zanim przeczytalam list od Pani pomyslalam, ze to jest tak wlasnie, ze czlowiek ma wybór.. i w sumie od niego zalezy jakie bedzie zakonczenie. Czy pozostanie na etapie tej Ewy z gabinetu lekarskiego czy tez zdobedzie sie na odpowiedzialnosc, na jej trud i piekno odkrywania tego, co w nas. Bo przeciez Ono tak wiele ja nauczylo... Mamy wybór a zycie jest szukaniem...

Juz nie moge sie doczekac, kiedy wiecej osób przeczyta te ksiazke, zebym mogla spokojnie porozmawiac, podzielic sie wrazeniami, bo na razie nie chce zdradzac ani tresci ani niczego... pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz.

Mirka



Wszystkie Pani ksiazki zachecaja do zycia i do wychodzenia ze swojej szczelnie zamknietej skrzyni. Poczwarka byla dla mnie swoistym przelomem. Powoli ucze sie zmieniac to co moge zmieniac i zyc z tym czego zmienic nie moge. Ale to nie jest prste. Przyjaciel wczoraj przeczytal ONO i powiedzial "Swietnie przedstawione zycie i problemy dziewczyny ze wsi" a ja mysle, ze wies nie gra tu najwiekszej roli. Gwalt sie zdarza nie tylko na wiejskich dyskotekach, ale równiez po wyjsciu z teatru Powszechnego, ludzie mysla kategoriami "Teresy" równiez w wielkich miastach itd. ONO to po prostu zycie.

Dziekuje i pozdrawiam z calych sil.

Ania



ONO
Wiersz Marty B. nadeslany zamiast listu:

ona jeszcze nie wie
dlaczego swiat powtarza sie
kolem historii

ona jeszcze nie widziala
zwiednietych twarzy beznamietnie
porzuconych kochanek

ona jeszcze nie smakowala
gestej czerwonej krwi rosnacej
u wlasnych nadgarstków

ona jeszcze nie slyszala
wlasnego krzyku uwiezionego
w przerazonym gardle samotnosci

ona jeszcze nie powstala
z prochu ludzkiego bialka

ona dopiero jest stwarzana
w splocie dwóch cial których
nie laczy milosc




Kolejna strona Poprzednia strona